Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Runaways tom 3

Komiks ten bez wątpienia jest lekturą zarówno dla nastoletniego czytelnika jak i tego troszkę starszego. Skąd wniosek? Sam należę do tej drugiej kategorii, a jednak poprzednie dwa tomy czytało mi się dość dobrze. Więc z ochotą wyciągnąłem łapki po kolejny tom, chcąc dowiedzieć się co też spotkało tym razem naszych nastoletnich uciekinierów-bohaterów. 

Mówi się, że w przyrodzie nic nie ginie. Chciałoby się nieco zmodyfikować to powiedzonko, tak aby brzmiało, że w przyrodzie i komiksach nic nie ginie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to nie do końca o to samo chodzi, ale jednak. Na kartach komiksów widzimy co prawda śmierć niektórych bohaterów lub złoczyńców, ale umówmy się, nie odchodzą oni na wieki wieków do krainy wiecznych łowów. Prędzej czy później powrócą do komiksowego świata żywych… no chyba że są to rodzice Batmana i wujek Ben, wtedy już mają trochę słabo. Dlaczego o tym się rozpisuję? Bo właśnie osią tego tomu będzie wracanie z zaświatów. Ale kto będzie wracać?, zapytacie. Tego może nie będę zdradzał. A co! Przeczytajcie sami.

Tom ten otwierają przygody osamotnionej Molly, która nie wiadomo dokładnie skąd, znajduje się z dala od swoich przyjaciół i zostaje na siłę włączona do szkoły dla złodziejaszków. Jednak czy takie uszczęśliwianie na siłę przypadnie jej do gustu? Trzeba przyznać, że ten zeszyt jest na swój sposób uroczy, lecz nie ukrywajmy – nie porywa. Co nas czeka w dalszej części komiksu? Otóż nasi nastoletni bohaterowie będą raz jeszcze musieli zmierzyć się z Pride (w nieco odmienionym składzie) i po raz kolejny spotkają Gibborich. Brzmi to wszystko dość poważnie, prawda? I tak trochę jest w rzeczywistości, odniosłem wrażenie że Brian K. Vaughan nieco ostudził młodzieńcze zapały naszych bohaterów i sprawił, że komiks zrobił się ciut dojrzalszy. Owszem, mamy tu trochę młodzieńczych dram i humoru, jednak czuć, że jest poważniej niż w przypadku dwóch poprzednich tomów. Poza wewnętrznymi konfliktami w grupie, możemy zobaczyć powrót jednej z bohaterek wraz ze swoim ukochanym… ee… ukochaną? Tak, tak, Karolina wraca na Ziemię, a wraz z nią przylatuje Xavin. Czy to ich podróż poślubna? Przekonacie się sami. Vaughan dość umiejętnie pisze o relacjach pomiędzy poszczególnymi członkami zespołu, czuć napięcie czy nawet buzujące hormony, jednak jak mówiłem, te rozterki i problemy sprawiają wrażenie mniej nastoletnich niż być powinny. Okej, nawet nastolatki powinny raz na jakiś czas zmierzyć się z czymś zbyt poważnym jak na ich wiek, lecz ten podniosły klimat moim zdaniem za bardzo zdominował ten tom. Co mnie niestety bardzo rozczarowało to Gibbori, których Vaughan jakoś pisze słabo… ich motywacje w ogóle do mnie nie przemówiły.

Mimo pewnej dozy sympatii do tej serii, muszę powiedzieć że na tle poprzednich tomów, ten wypadł ciut gorzej. Owszem, czytało się szybko i w miarę przyjemnie, lecz historia nie porwała mnie. Momentami troszeczkę się nudziłem. Ale to tylko moje osobiste odczucie, może przez to, że jestem przyzwyczajony do komiksów bardziej naładowanych akcją i innymi elementami, których tutaj brakuje. Bo jak pisałem na początku, to komiks skierowany również do nastolatków. Wizualnie nadal jest dobrze, za ołówkiem zasiadł nie tylko Adrian Alphony ale i Mike Norton, którzy w dość przyjemny dla oka sposób zilustrowali ten tom o przygodach nastoletnich uciekinierów. 

Czy warto sięgnąć po ten komiks? Jeśli podobały Wam się poprzednie dwa, to na pewno do gustu przypadnie Wam i ten. Fabularnie może fajerwerków nie ma, lecz na swój sposób historia jest ciekawa i trzyma poziom poprzednich historii. Mamy tu ciekawe zwroty akcji… i dość spory cliffhanger na końcu tomu. Jeśli jesteście rodzicem, który chce aby jego pociecha coś w końcu przeczytała zamiast ciągle grać w gry lub oglądać mniej lub bardziej głupie filmiki na YT, podarujcie jej „Runaways”. Na pewno będzie to ciekawa przygoda. Jeśli sami jesteście fanami komiksów i macie ochotę przeczytać coś lżejszego niż Batman czy Spider-Man, śmiało możecie sięgnąć po ten komiks. 

Liczmy na to, że Egmont będzie chciał kontynuować wydawanie tej serii.

Dengar

Runaways tom 3
Scenarzysta: Brian K. Vaughan
Ilustrator: Adrian Alphona, Mike Norton
Tłumacz: Anna Tatarska
Typ oprawy: twarda
Liczba stron: 288

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.