Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Moon Knight tom 3 W noc

Miałem zastrzeżenia do poprzedniego albumu z tej serii, który nie potrafił opowiedzieć ani dobrej historii w duchu początkowych przygód autorstwa Warrena Ellisa, ani nie zaprezentował nic szczególnie ciekawego i nowego. Trzeci tom nowych przygód Moon Knighta to... ponownie zawód, ale mocniejszy. 

O ile Brian Wood w drugiej odsłonie serii starał się w pewien sposób nadać historii nowy kierunek, dodając nowego znaczenia pewnym elementom z pierwszego tomu, tworząc przy tym opowieść, której każdy zeszyt nie jest już w miarę integralną całością. Cullen Bunn, który znany jest z tego, że nie potrafi utrzymać równego poziomu wszystkich pisanych przez siebie historii (a ma na koncie takie wyśmienite komiksy jak Hrabstwo Harrow i Pustego Człowieka), tutaj zawodzi praktycznie na całej linii.

Wzorem Ellisa mamy tu kilka historii zamykających się na łamach jednego zeszyty, przy czym Bunn nie umie ich tak umiejętnie opowiedzieć. Pomysły ma nawet ciekawe: potwór czający się pod łożkami dzieci czy wygłodniałe psy szalejące po ulicach Nowego Jorku, ale brak w tym wszystkim jakiegoś pierwiastka, który by sprawił, że nabrałoby to kształtu wartego lektury. Problem może być w tym, że nawet gdy Ellis opowiadał osobne historie, ostatecznie łączyły się one w jakąś całość, jak było to też u Wooda. Bunn nie ma punktu zaczepienia, opowiada historie tak jakby wiedział, że nie ma szansy na ciąg dalszy i nie ma co silić się na więcej (serię skasowano po jego paru numerach i wręczono w ręce Jeffa Lemire'a, który nadał jej znów sens).

Na pewno nie pomogło Bunnowi to, że współpracy zatrudniono dla niego dwóch różnych artystów. German Peralta i Ron Ackins to dobrzy twórcy, ale nie mamy tu wyraźnie zaznaczonego klimatu całego tomu, tak jak robili to wcześniej Smallwood czy Shalvey.

Czy polecam ten tom? Zdecydowanie nie. Nie dzieje się w nim nic istotnego, ale też nic wyjątkowego. Bunn zalicza tu jeden ze swoich mniej udanych występów i ciężko mu się odnaleźć. Mam obawy, że jakość tego tomu może zniechęcić czytelników do sięgnięcia po kolejne albumy, gdzie jest o niebo lepiej. Ba, dla mnie lepiej niż w tomie autorstwa Ellisa. Lemire, który u nas zyskuje coraz większą popularność i coraz więcej tytułów jego autorstwa się u nas pojawia, zagłebił się mocniej w psychikę bohatera i jego początki, wszystko to ze świetnymi rysunkami wspomnianego już Grega Smallwooda. Jeżeli więc czytacie tę recenzję porównując wrażenia z lektury i zastanawiacie się, czy warto czytać kolejne tomy - tak, warto. Jeżeli zaś nie wiecie, czy po nieco słabszym poprzednim tomie warto sięgnąć jeszcze po ten - nie, lepiej zaczekać na run Lemire.

Wojtek "Rodzyn" Rozmus

Moon Knight tom 3: W noc
scenariusz: Cullen Bunn
rysunki: Ron Ackins, German Peralta
tłumaczenie: Kamil Śmiałkowski
liczba stron: 108
cena z okładki: 39,99 zł

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.