Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse - minirecenzje komiksów z 22.11.17

avalonpulse0.png

W tym tygodniu w Avalon Pulse: o dalszym ciągu All-New Wolverine, Generation X i Cable, o nowych historiach we wkraczających w erę Marvel Legacy seriach Moon Girl & Devil Dinosaur i Thanos, a także o X-Men Gold i nowej historii tuż po crossoverze z X-Men Blue



scenariusz: Tom Taylor
rysunki: Juan Cabal

Krzycer: Ooo-kej, nie kazali długo czekać na rozwiązanie sprawy Sary. Za to nijak nie pociągnięto tego, że przeciwnicy Dakena byli niewidoczni dla Laury, a to była dla mnie najciekawsza sprawa z poprzedniego zeszytu. Więc jestem trochę rozczarowany. 
Z innych rzeczy - o, Taylor datuje Laurę w tym zeszycie. Laura ma już 20 lat. Tak szybko rosną... 
dariusman: Nie lubię takich jednostrzałowych powrotów. Jeśli ma Sarah Kinney wrócić, to niech to będzie w sposób taki, który odciśnie piętno. W każdym razie, nie podoba mi się, że Taylor robi z Laury osoby przeciętnie inteligentną. W sumie dalej jest mehowo, choć co by nie powiedzieć, Murasama robi wrażenie i niebezpieczeństwo jest dość wyraźne.



scenariusz: Ed Brisson
rysunki: Jon Malin

Krzycer: ...ooo-kej. Nie ma to jak wielokrotnie zagmatwać czasoprzestrzeń w jednym zeszycie. Bo oto Armor jest współczesna (Instytut jest w Central Parku... przynajmniej na rysunkach, bo w sumie obrazek jest datowany jako "dzień później", a akcja w poprzednim zeszycie toczyła się chyba w 1994?). X-23 jest przeszła, ale niesprecyzowana - ale jeśli nie zna Cable'a to musi być co najmniej sprzed Messiah Complex, zdaje się, że tam minęli się po raz pierwszy. A przynajmniej musiała o nim wtedy usłyszeć. Za to Blink... Blink zostaje wyciągnięta przez Selene z kieszonkowego wymiaru. Wiecie, zupełnie jak w "X-Force" Kyle'a i Yosta. Tylko x lat wcześniej. 
Więc albo na koniec tej historii znowu tam trafi, albo chrzanić wszystko, czas jest tylko sztucznym konstruktem i nic nie ma znaczenia. 
Tyle continuity. A sam komiks? Cable szuka mordercy Externali, jeden z Externali słusznie wytyka mu, że w sumie nie wiadomo dlaczego ani po co. Jednocześnie Selene ma swoją grupkę i robi z nią... coś... we własnym celu. Czyli drugi numer z rzędu mamy więcej fabuły w jednym zeszycie niż w całej historii otwierającej tytuł... Ale jest to fabuła rodem ze złych lat 90. Rzeczy się dzieją ale po co? Do czego to zmierza? Może się przekonamy. Natomiast rysownik został dobrany wprost idealnie do takiej historii, bo jego rysunki też są rodem z najgorszych lat 90.




scenariusz: Christina Strain
rysunki: Amilcar Pinna 

Krzycer: Fajny numer. Dużo się działo, na wielu frontach. Quentin czuje się odepchnięty. Jubilee ma wampirze problemy. Nathaniel i Benjamin wyjaśniają sobie parę rzeczy. I nawet rysunki zrobiły się ciekawsze, gdy w sekwencji z Jubs zaczęliśmy dostawać bicie serca i inne takie dodatki. To jest naprawdę dobry komiks. 



scenariusz: Brandon Montclare
rysunki: Natasha Bustos

Rodzyn: Nie czytałem wcześniejszych odsłon tej serii, głównie przez fakt, że nie jestem jej głównym odbiorcą. Seria ta odnosi swój sukces jako tytuł dla młodszych czytelników i tak też była przeze mnie odbierana. Cieszy mnie przy tym fakt, że nie jest ona oderwana od całej rzeczywistości Marvela, lecz w niej mądrze współistnieje. Widać to najlepiej w tej historii, kiedy to gościnnie pojawia się na jej łamach Human Torch i Thing. Dwójka ta od czasu zniknięcia pozostałych członków Fantastycznej Czwórki działała osobno, ostatnio dopiero zaczęli na nowo współpracować. Można to odbierać jako pewien sygnał, że powrót pierwszej rodziny Marvela w pełnym składzie nastąpi szybciej niż mogliśmy się spodziewać. Nim jednak zobaczymy Johnny'ego i Bena w ich własnej serii, trafili do Lunelli by przekazać jej pozostałe po Reedzie wynalazki, jako że dziewczyna jest najmądrzejszą istotą na Ziemi.
Zeszyt ten to ciekawy wstęp do całej historii, gdzie po kolei rozpoczynane są kolejne interesujące wątki. Wszystko to przedstawione przy pomocy bardzo przyjemnej dla oka kreski. Na pewno będę kontynuował jej lekturę, a i z wcześniejszymi zeszytami zapoznam się gdy będzie na to dobra okazja.



scenariusz: Donny Cates
rysunki: Geoff Shaw

Rodzyn: W tym przypadku także nie śledziłem wczesniejszych odsłon serii, jednak sięgnąłem po nowy numer, gdyż wraz w wkroczeniem w erę Marvel Now pojawił się w niej nowy zespół twórców. Nie mam nic przeciwko Jeffowi Lemire, który odpowiadał za wczesniejsze zeszyty, po prostu na tyle mało interesujące się wydały, że odłożyłem ich lekturę na później. Donny Cates zaś przejmując tytuł od razu mocno go zareklamował, a że czytane przeze mnie dotyczas komiksy jego autorstwa były porządną i oryginalną lekturą, musiałem sprawdzić, co wymyślił w tym przypadku. Tydzień temu pisząc o jego debiucie w serii o przygodach Doctora Strange'a zaznaczyłem, że liczyłem z jego strony na coś więcej, tutaj zaś nie zawiodłem się. 
Cała historia zgodnie ze swoim tytułem opowie o tym, co będzie gdy Thanos ostatecznie wygra. Widzimy tu Szalonego Tytana jak mierzy się z rasą Chitauri, po czym staje na jego drodze postać zwąca siebie Ghost Riderem. To nowa, ciekawa wersja tej postaci, która służy interesującej postaci, której tożsamości tym razem nie zdradzę. 
Myślę, że poziom tej historii w dalszym jej etapie się nie obniży i jestem mocno zaintrygowany tym, co może się w kolejnych jej etapach wydarzyć. Thanos w rękach Catesa wypada ciekawie, drugi plan też jest interesujący, czekam na zapowiedziane szokujące sceny, których akceptacji twórca się nie spodziewał. Czy były to słowa na wyrost? Zobaczymy.

 

scenariusz: Marc Guggenheim
rysunki: Lan Medina

Krzycer: A to nie jest dobry komiks. W tym momencie chyba najbardziej zirytowało mnie to, że papugując Claremonta na potęgę, Guggi jakoś nie załapał, że pomiędzy kolejnymi Wielkimi, Śmiertelnie Niebezpiecznymi Starciami potrzebne są spokojniejsze numery. I tak ledwo zakończył się w miarę porządny crossover (Bunn ciągnął poziom w górę), a już wraca najnudniejszy kosmita świata. 
I serio, po lekturze całego zeszytu jedyne, co mi zostało, to taka myśl, że okładka zapowiada jakieś nowe kostiumy, które się tu nie pojawiły. Ta seria jest taką kompletną, nijaką watą. Czemu Guggi dostał ten tytuł?

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.