Avalon » Serie komiksowe » Pulse » Pulse #11

Pulse #11

Pulse #11

"Fear" - part 1

Postacie
Cytat

Susan: "And what happens if the red lights go on?"
Franklin: "Call daddy."
Ben: "Call Reed."
Jessica: "Red lights?"
Sue: "Alien invasion. Don't worry about it."

Streszczenie

Jessica z pewnym wahaniem wchodzi do Baxter Building. Holograficzna sekretarka kieruje ją do odpowiedniej windy mówiąc, że jest oczekiwana. Kiedy dociera na górę, nie widzi nikogo, ale nagle nad jej głową przelatuje Human Torch, a zza rogu wybiega goniący go Thing. Jessica odwraca się i osłania brzuch, ale nagle pojawia się niewidzialne pole siłowe, które odrzuca olbrzyma tuż przed zderzeniem. Susan upomina Grimma, aby zachowywał się odpowiednio do swojego wieku i każę mu przeprosić Jessikę. Ben skądś kojarzy jej nazwisko, a kiedy Jess przypomina, że już się spotkali, pyta czy to jego dziecko. Franklin z niedowierzaniem przygląda się brzuchowi Jessiki i pyta, czy tam naprawdę jest dziecko, a gdy ona pozwala mu dotknąć i poczuć jak kopie, jest całkowicie zaskoczony. Jessica mówi, że sama jeszcze nie może w to uwierzyć. Sue jest już gotowa do wspólnego lunchu, więc udziela ostatnich wskazówek i zostawia dzieciaki pod opieką Bena.

Ben Urich zjawia się w salonie jubilerskim skąd ktoś zadzwonił z informacją o próbie rabunku i pyta, co właściwie się stało. Właściciel mówi, że było trzech rabusiów i dziewczyna, która miała odwrócić uwagę personelu, ale pojawił się Daredevil i rozprawił się z nimi. Ben mówi, że są daleko od rewiru Daredevila, ale właściciel i jego pomocnik są pewni swego i opisują dokładnie, jak bohater załatwił bandziorów, a potem poprosił o butelkę wody i sobie poszedł. Chłopak dodaje jeszcze, że strasznie śmierdział, a dziewczyna, która sprząta po napadzie mówi, że to pewnie dlatego, że założył ten stary, żółty kostium. Ben zauważa, że coś tu nie gra.

Carol już zajęła stolik w restauracji pod gołym niebem i z daleka macha do swoich przyjaciółek. Czule wita się z Jessiką, bo nie widziały się od jakiegoś czasu i pyta jak podobała jej się wizyta w domu Fantastycznych. Jess mówi, ze poznała dzieciaki i okazały się całkiem normalne. Carol wyjaśnia Susan, że umówiła je ze sobą właśnie po to, żeby Jessica zobaczyła, jak wygląda superbohaterska rodzina i przestała wymyślać sobie różne rzeczy. Sue z uśmiechem stwierdza, że w tej rodzinie dzieciaki nie są najbardziej dokuczliwe, ale chciałaby się dowiedzieć, czego spodziewała się Jessica. Ona nie bardzo potrafi określić, co chodziło jej po głowie, więc Susan wyręcza ją i wymienia rzeczy, których bała się przed pierwszym porodem, dokładnie trafiając w sedno, a nawet dodając kilka, o których Jessica nie pomyślała. Na szczęście, może ją uspokoić, że wszystkie te zmartwienia prysną, jak tylko urodzi i poczuje w sobie ogromne pokłady energii, którą będzie mogła całkowicie poświęcić dziecku. Zła wiadomość, jest taka, że już się od tego nie uwolni. Nie powinna tego mówić, ale wychowywanie dzieci jest straszne. Głównie, dlatego, że nic nie jest tak, jak by sobie zaplanowała i nie ma nad tym całkowitej kontroli - zawsze dzieje się coś, czego nie przewidzi. Dzieci się obijają, kaleczą, upadają i chociaż już o chwili wszystko jest w porządku, to ona najbardziej będzie to przeżywać - głównie, dlatego, że będzie musiała im na to pozwolić, bo to część dorastania. Jessica pyta, czy jej dzieci mają jakieś nadludzkie zdolności, a Sue wyjaśnia, że kiedyś miały. Zapytana, mówi jednak, że nigdy nie bała się ich, ale za to bała się o nie - zwłaszcza tego, że źle je wychowa. Przeczytała wszystkie książki o wychowaniu dzieci na ziemi i kilka spoza niej, a jedyna rzecz, jakiej się z nich nauczyła to, że nie ma niezawodnych metod - cokolwiek by nie zrobiła, zawsze istnieje ryzyko, że dziecko wyrośnie na popaprańca, więc zamiast stosować reguły najlepiej zdać się na miłość, troskę i opiekę. Jessica przypomina sobie, że ktoś kiedyś porwał dzieci Susan, ale ona mówi, że szybko sobie z tym poradziła, bo przecież to nie była jej wina, ani dzieci, tylko drania, który myślał, że w ten sposób ich dotknie, a jedyne co dostał to dwa razy mocniejszy łomot. To nie zmienia faktu, że wciąż się martwi, ale jest pewna, że cokolwiek się stanie w przyszłości, wtedy będzie właściwy moment na martwienie się i znalezienie rozwiązania. A cokolwiek by się działo, pod koniec dnia zawsze ma uczucie, że było warto.

Po powrocie do redakcji, Ben dzwoni do Murdocka aby sprawdzić u źródła czy historia, którą słyszał jest prawdziwa, ale może tylko zostawić wiadomość na sekretarce. Asystentka dostarcza mu zdjęcia Daredevila, więc próbuje wyjaśnić, że ni chodziło mu o niego, tylko o ludzi do niego podobnych. Z boksu obok wychyla się Kat Farrel i mówi, że szuka D-Mana - to taki facet, który wygląda jak skrzyżowanie Daredevila z Wolverinem. Ben nigdy o nim nie słyszał, chociaż Kat twierdzi, że kręcił się koło Avengers, więc postanawia sprawdzić w archiwum. I rzeczywiście, jakiś czas później dostaje zdjęcia D-Mana razem z krótką notatką na jego temat. Przeprasza Kat, bo myślał, że to żart, a w tym momencie dzwoni telefon. To właściciel salonu jubilerskiego dzwoni, aby powiedzieć mu, że po sprawdzeniu towaru okazało się, ze jednak brakuje kilku błyskotek i wszystko wskazuje na to, że ukradł je bohater, który uratował ich przed napadem.

Po lunchu, Jessica i Carol postanowiły zrobić coś dla Luke'a i zaciągnęły go do salonu Janet van Dyne. Janet jest w siódmym niebie, bo Cage znajduje się na jej liście bohaterów do przeróbki i wygłasza monolog na temat tego, że wszyscy zostaną zapamiętani na podstawie tego, co zrobili i jak wyglądali, więc wygląd bohatera jest istotny. Cage przez cały czas wygląda, jakby chciał uciec, ale dopiero kiedy Janet wprowadza modeli wygląda na naprawdę przerażonego. Carol i Jess śmieją się, obserwując jego reakcje i żartują na temat jedwabnych koszul, gdy nagle Jessica wydaje z siebie jakiś dziwny odgłos. Gdy wszyscy spoglądają na nią oświadcza, że właśnie odeszły jej wody.

Autor: Gil Galad

Galeria numeru

Pulse #11

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.